Galeria
Galeria
Galeria
Galeria
 

Jest listopad 1944 roku. Godzina 2.00 w nocy. 12 wagonów z lokomotywą mającą z tyłu umocowaną dużą płytę stalową spod zakładów zbrojeniowych w Petersdorfie rusza powoli w swoją ostatnią trasę. Po łuku skręca w prawo. Maszynista czuje inny dźwięk toczących się kół. Pociąg wjechał na prowizorycznie ułożony tor na polach. Po kilku minutach dźwięk znowu się zmienia. Jest dużo wyraźniejszy. Halt! Karbidowa lampa w rękach człowieka stojącego przy torach kreśli w powietrzu okrąg - stary świetlny kolejarski sygnał słów. Pisk hamulców. Lekkie szarpnięcie. Pociąg stanął. Nagle pojawił się błysk i huk. Pełno kurzu. Cisza. Nikt z obsługi pociągu nie żyje i żyć nie będzie. Tajemnicę pociągu zabrali do obszernego grobu - grobu, który zmieścił w sobie pociąg.


O Złotym Pociągu i Piechowicach piszą i mówią wszyscy. "Teleekspress" ze swoimi cienkimi dowcipami i rasowy dziennikarz Ryszard Wójcik z motorem swoich działań - żoną Alicją. Pan Ryszard, wielki pasjonat tajemnic, propagator telewizyjny poszukiwań skarbów napisał nawet książkę pt: „Łowcy skarbów", która latem 1997 roku ukazała się na półkach w księgarniach . Głównym tematem tej książki jest tajemnica zniknięcia pewnego pociągu. Pociągu tego państwo Wójcikowie szukali razem z braćmi Kęszyckimi wysokowydajnym sprzętem geologicznym i natrafili nie na tajemniczą sztolnię, lecz na... litą skałę. Jest więc ten Złoty Pociąg, czy go nie ma? Jeszcze dwa lata temu nikt o Złotym Pociągu nie pisał - ba, nawet o nim nie słyszał. Milczał o nich w swoich książkach Włodzimierz Antkowiak i Leszek Adamczewski - kultowi autorzy eksploratorów polskich. Kto wypłynął na wierzch z tym pomysłem? Był nim nikomu nie znany w środowisku eksploratorów Władysław Podsibirski. Posiadał on duży dar przekonywania o autentyczności swoich informacji. W maju 1995 roku podpisał umowę z Ministrem Finansów, gwarantującą mu znaleźne w przypadku wskazania miejsca i wydobycia Złotego Pociągu. Złoty Pociąg miał zawierać Bursztynową Komnatę, Złoto Wrocławia, dzieła sztuki i... Ministrom pan Podsibirski dostarczył...szkic, narysowany odręcznie na kartce papieru ! Pan Podsibirski nigdy nie dostarczył wiarygodnych, poważnych źródeł i materiałów dotyczących tej tajemnicy ! Czy wystraszył się w ostatniej chwili? Jeżeli tak, to czego? Jaki jest finał tej sprawy? Rozmawiałem z mec. Aleksandrem Żółkiewskim, doradcą Ministra Kultury i Sztuki. Pan mecenas oświadczył, że choć sprawy poszukiwań są nadal otwarte, to należy liczyć się z tym, że decydenci będą teraz podchodzić do składanych im wniosków ze wzmożoną ostrożnością. Myślę, że zostało spowolnione poparcie sfer rządowych dla ludzi zwracających się o pomoc do rządu w sprawie poszukiwań mienia o dużej wartości kulturowej i materialnej. Czy pan Podsibirski tak mocno uwierzył w siebie i w swoją ideę, że myślał, iż uruchomi aparat państwowy w kierunku poszukiwań na podstawie infantylnego, odręcznego szkicu sytuacyjnego? Pojechałem do Piechowic, rozejrzeć się w terenie. Pierwsze pytanie jakie sobie postawiłem brzmiało: dlaczego do masywu Sobiesz wjechał pociąg ? Przecież o wiele łatwiej można by ładunek do sztolni dostarczyć samochodami po przeładunku z pociągu. Nie trzeba by budować dodatkowego toru! Proszę sobie wyobrazić, że do budowy toru o długości ok. 1km trzeba by wcześniej zgromadzić podkłady, szyny, śruby, fachowe brygady montażystów! Niemcy byli i są świetnymi organizatorami. Nie komplikuje się życia, szczególnie w czasie wojny, kiedy siły i środki oraz czas działania są ograniczone! Poza tym trzeba by dla pociągu wybudować dużych rozmiarów tunel! Ale zaraz, zaraz... Może tunel tam był ? Obecne zakłady w Piechowicach prowadziły produkcję zbrojeniową. Może część zakładów była umiejscowiona w pobliskim masywie Sobiesz. Drugim, zresztą koronnym argumentem na istnienie podziemnej fabryki jest betonowy domek oraz studzienki obok tego domku. Domek wygląda na wartownię. Posiada przedsionek. W przedsionku tym na pewno stał stojak na broń. We wnętrzu było miejsce na piecyk, tzw. kozę. Piecyka teraz oczywiście nie ma - została jednak rura kominowa. Intrygujące są studzienki wodne. Do czego służyły? Obok płynie strumyczek. W pobliżu jest nieduży nasyp ziemny o regularnym, prostokątnym kształcie. Co kryje w swoim wnętrzu? Wartownia jest umiejscowiona z daleka od szosy. Zresztą do blokowania ogniem szosy postawiono by bunkier. Czego więc strzeże tajemnicza wartownia? W pobliżu nie przechodzi nawet leśna droga ! A może jest zaorana? Na mapie jest zaznaczona. Myślę, że studzienki odwadniały podziemną fabrykę! Nie robi się niepotrzebnie studzienek na skraju rzadkiego lasu! Czego więc strzegła wartownia? Podziemnej fabryki zbrojeniowej. Fabrykę podziemną zbudowano na pewno w oparciu o stare wyrobiska górnicze. Niektóre z tych wyrobisk w chwili obecnej dostępne są do zwiedzania, ale na skrajach tej góry. Ciekawą rzeczą są również zachowane równe jary na zboczach tej góry. Jary te biegną równolegle do stoku. Sądzę, że jary te są drogami transportu urobku skalnego. Jary, sądzę, powstały w poprzednich wiekach. To nie są jary wykonane w latach wojny. Jary te potwierdzają tezę o rozległych starych sztolniach w środku góry Sobiesz. Podsumowując: twierdzę, że w górze Sobiesz istnieje podziemna, hitlerowska fabryka zbrojeniowa. Założeniami na podstawie tej tezy są:

a) bliskość zakładu zbrojeniowego
b) wartownia całoroczna
c) bliskość szosy
d) system starych wyrobisk skalnych
e) system studzienek odwadniających


Twierdzę również, że istnienie Złotego Pociągu należy włożyć między bajki. Rozmawiałem z człowiekiem, który w tych okolicach prowadzi firmę geologiczną. Mówił, że zapoznał się z planami geologicznymi tego masywu. Struktura tej góry jest taka, że wydrążony, duży chodnik mieszczący pociąg uległ by samoistnemu zawaleniu. Środek góry składa się z sypkiego materiału! Mój informator zwrócił moją uwagę na inną ciekawą sprawę. Latem „Teleekspress" podał sensacyjną wiadomość: w Piechowicach ekipa z Bydgoszczy prowadziła za zezwoleniem władz profesjonalne poszukiwania Złotego Pociągu. Ogrodzili teren poszukiwań i wynajęli firmę ochroniarską do pilnowania terenu. Wśród eksploratorów zapanowało wrzenie zazdrości: ktoś nas ubiegł. Kto szuka Złotego Pociągu? Jestem producentem wykrywaczy metali, od początku powstania ruchu eksploratorów czynnie uczestniczę w zlotach miłośników tajemnic historii. Ani ja, ani moi koledzy z tego kręgu nie znają żadnej ekipy z Bydgoszczy! Tajemnicę odsłonił mi mój małomówny i tajemniczy informator. Obejrzał on teren po poszukiwaniach zagadkowej ekipy. Wnioski są sensacyjne. Ekipa ta nie poszukiwała Złotego Pociągu. To była profesjonalna ekipa geologiczna. Wartość prac wykonanych przez tę ekipę mój informator szacuje na ok.1,5 mld starych złotych! Znam polskich eksploratorów. Nikogo z nas nie stać na wyłożenie tak dużych pieniędzy z prywatnej kieszeni, na poszukiwanie skarbu na podstawie... odręcznego szkicu. Tajemnicza ekipa prowadziła ręczne wykuwanie chodnika, kopanie i badania geofizyczne. To były fachowo przeprowadzane badania geologiczne! Cel: poszukiwanie złota lub określenie jego procentowej ilości w urobku skalnym, a tym samym określenie opłacalności eksploatacji złoża. Kto byłby zainteresowany wykonaniem takich badań? Na pewno nie osoba prywatna, na pewno nie polska państwowa firma, której się to nie opłaca, bo dyrektor i tak otrzyma swoją pensję. Na pewno sprawą zainteresowane są zagraniczne koncerny górnicze. Tylko dlaczego nie robią tego oficjalnie? Nie znam prawa górniczego. Może omijają stosowne opłaty? Cały świat wie, że od wieków w Karkonoszach wydobywano drogocenne minerały. Tylko nam, Polakom, po ponownym włączeniu ich w skład naszych granic nic się nie opłaca. W Złotym Stoku (zupełnie inny rejon Sudetów) spotkałem polską ekipę geologiczną oficjalnie badającą górotwory dla koncernu australijskiego. Co ciekawe, stosowano przechwytywanie fal radiolatarni (pracujących na falach długich) odbieranych przez... łodzie podwodne! Łączność na falach długich stosowana jest m.in. do porozumiewania się z łodziami podwodnymi i wykorzystywana jest przez speleologów. Wracając do tajemniczej ekipy z Bydgoszczy - "Teleekspress" nie podał rezultatu poszukiwań dokonywanych przez tę grupę. Na kamuflaż nabierały się armie, nabrali się chyba i nasi urzędnicy wydający stosowne zezwolenia. Moje sensacje oparte są na przypuszczeniach, obym nie miał racji. Chciałem od mojego informatora dowiedzieć się innych interesujących rzeczy o okolicy, lecz mój informator skierował mnie do...gospody w Piechowicach. Na moje pytanie, dlaczego jest taki oszczędny w informacjach, powiedział, że celowo to robi, gdyż obawia się za dużo gadać. W okolicy żyją ludzie, jak ciepłe bułeczki". Zapytałem, co to znaczy. „Ano żyją ludzie, którzy nic nie robią i żyją dobrze". Czyżby legenda o strażnikach skarbów uzewnętrzniła się na progu XXI wieku? Przypomniała mi się teza dr Wilczura, który uprzedza, że hitlerowcy na tych ziemiach pozostawili agentów pilnujących interesów III Rzeszy. Ich misja przechodzi z pokolenia na pokolenie. Może się to wydawać dziwne, że duch faszyzmu , pięćdziesiąt lat po II wojnie światowej pokutuje nawet wśród pokolenia nie znającego tej okropnej wojny. Do gospody... nie pojechałem. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Będę szukał skarbów w innym miejscu. Ostatnio pojawiły się nowe, interesujące fakty. Otrzymałem list od człowieka mieszkającego w okolicy góry Sobiesz. Cytuję fragment listu: Posiadam pewne materiały, które mogłyby w poszukiwaniach pomóc. Oczywiście nie są to mapy i szkice tuneli , czy może wejść. A na pewno nie piszę, kiedy i gdzie wjechał pociąg. Sprawa jest głośna, a przyczynił się do niej Pan Podsibirski, którego znam, bo tu przebywa. Oferowałem temu Panu materiał, ale wzięcie go do wglądu, czy obiecane procenty od znaleźnego mnie nie interesują. Jeżeli Pana zainteresowałem, to proszę o kontakt. Materiały są od 1933-1945r., kierowane do głównego strażnika, człowieka o wielkim zaufaniu ( tak w pismach zwracano się do niego). Do tego 130 kart pracy z kopalni dolnośląskich, związane z tymi materiałami." Złoty Pociąg czeka nadal na sygnał wyjazdu.

Autor artykułu jest specjalistą w zakresie wykrywaczy metali ( tel. 022/758 73 48)

Komentarze [ 9 ]
dodaj komentarz »
[ Nostradamus ] » Wejście pod górę Sobiesz
Jest pewnie wiele wejść pod górę Sobiesz, ale jedno jest dostępne nawet teraz, niestety jest zalane wodą, prowadzi w dół stalowymi złazami. Wszystko to posiada jakieś dziwny system wodny, są tam pływaki drewniane które dopuszczają wodę. Najdziwniejsze jest że ktoś regularnie zamalowuje pewną ścianę czarną farbą. Powoduje to że zejście jest absolutnie niewidoczne. Trzeba być małym wścibskim dzieciakiem aby to znaleźć ... i takim zawsze byłem :)
Data dodania : 2012-03-27
[ boszko ] » gora
Ja wiem gdzie jest wejscie do tunelu gory sobiesz na100%nikt tam nie wchodzi ale nie jestem tego pewien bo juz tam nie mieszkam ale chyba nie bo to byl duzy glaz splaszczony o wymiarach bardzo duzych dziura w skale byla wykuta niewiecej2.5 srednicy glebokosc byla duza jak zucalem glaz to lecial i lecial moge pokazac nie klamnie moge pomylic sie o pare metrow bo wiem gdzie to jest przebiega tam kolej bardzo blisko jest to na posesi tyle wam powiem
Data dodania : 2011-12-16
[ Majkel ] » Góra
Znam te lasy i bunkry... Dam sobie rękę uciąć, że coś tam jest .
Data dodania : 2011-10-10
[ krzychu ] » góra
Znam osobę co w dzieciństwie dla zabawy z kolegami przechodziła z dolnych Piechowic do okolic Jagniątkowa / Sobieszowa , więc na darmo ten tunel nie został wydrążony, wiem że w pewnych miejscach było bardzo ciasno żeby przejść ale udawało się. A w okolicach "kolorowej" za mostkiem (za rzeką) jest niewielkie skupisko skał i po wejściu na nie było wejście w dół (obecnie jest ono na 90% zasypane, ale kiedyś było)...
Data dodania : 2009-12-01
[ jawamtu ] » jakie badania geologow
geolodzy badali te tereny? stwierdzili ze korytarze same sie zawala? Ja znam miejsce gdzie korytarz nadal jest i niezasypany TAK to kopalnia w Jagniatkowie i wiem gdzie lecz to puste tunele czesciowo zalane woda (do kolan).Piszcie co wiecie lubie czytac ciekawostki ze swojej okolicy i je poznawac .
Data dodania : 2008-05-14
[ piotrek ] » góra
łażę po tym pgórku od 30 lat i nigdzie, ale to NIGDZIE w karkonoszach nie znalazłem "dzwi do góry" - jagniątków, studzienki są to fakt jak i domek o którym myśleliśmyże jest nie z tej bajki już w dzieciństwie zbierając zajebiaszcze podgrzygki, kilka dziwnych "napoczętych sztolni: od strony sobieszowa...w tym jedna na niedostepnej prywatnej posesji naktórej mieszkają ludzie którzy nie są zainteresowani sąsiadami- zapraszam do dyskujsji a może wypraw na pagórek....
Data dodania : 2008-03-20
[ andzej trela ] » złoty pociąg
to ja jusz niewiem czy to istnieje \ten złoty pociąg/ czy nie ale myślę ze tak i będe tego szukał
Data dodania : 2007-07-15
[ andrzej ] » poszukiwania złotego pociągiu
chyba sam wezmę się za jego poszukiwanie ciekawi mnie jego historia jest bardzo tajemnicza
Data dodania : 2007-07-06
[ Halina ] » Zloty pociąg.
Coraz więcej legend, coraz mniej faktów.
Data dodania : 2007-05-26