Galeria
Galeria
Galeria
Galeria
 

"JA TAM U WAS BYŁEM… - pilnujcie mi tych szlaków"

Wyprawa, którą zaplanowałem już w zeszłym roku nie miała być tylko wycieczką rowerową po "Szlaku Papieskim", ale próbą odnalezienia ducha ks. Karola Wojtyły w miejscach, które mógł odwiedzić, a jest ich na trasie wyprawy tysiące i każde szczególne i wyjątkowe. Chodzenie po dogach, którymi wędrował ks. Karol Wojtyła, to naprawdę wielka duchowa przygoda. W tym roku wyprawa była bardziej dokładnie zaplanowana, bo wzorowałem się na opisie według notatek i wspomnień Stanisława Rybickiego – organizatora i uczestnika wycieczki rowerowej z września 1956 r. oraz uczestników wycieczki – Jerzego Janika i Antoniny Kowalskiej.

Zadziwiająca zbieżność dni tygodnia jak w 1956 roku.

Jest 2 września 2007 roku mija dokładnie 51 lat i w ślad za Naszym Papieżem, wyruszamy - organizator Zbigniew Leszek trójką przyjaciół Dorotą Ulewicz, Bolekim Osipikiem i Waldemarem Bobowskim wszyscy z Jeleniej Góry, o godz. 9:00 w niedzielę z Bolesławca z pod kościoła Maryi Panny i św. Mikołaja Biskupa, gdzie według wpisu księgi posług 36 letni ks. Karol Wojtyła odprawił 1 września (sobota) mszę świętą i wyruszył w swoją wycieczkę ze studentami po ziemi dolnośląskiej.

Kościół p.w. Matki Boskiej Różańcowej w Żerkowicach

Drogą krajową do Lwówka Śląskiego zaczęliśmy pierwsze kilometry wyprawy tak jak ks. Karol Wojtyła. Dzisiaj ruch samochodów jest na pewno o wiele większy, nawet mimo niedzieli i sama jazda nie należy już do zbyt bezpiecznej. Brak pobocza na drodze, jest naszym największym zmartwieniem.

Zatrzymujemy się przed pierwszym kościołem p.w. Matki Boskiej Różańcowej w Żerkowicach, niestety zamknięty, krótka przerwa i dalej w drogę. Przed kościół p.w. Wniebowzięcia NMP w Lwówku Śląskim dojechaliśmy na godz. 10:05. Była akurat msza święta szkoda, bo tak wspaniała bryła kościoła na pewno zachęciła ks. Karola Wojtyłę tak jak i nas do odwiedzenia tego miejsca. Pamiątkowa fotografia przed kościołem i ruszamy w dalszą drogę.Kościół p.w. Wniebowzięcia NMP w Lwówku Śl.

Ścieżka rowerowa, perły architektury i "Sami swoi".

Tak pięknej ścieżki rowerowej, jaka jest z Lwówka Śląskiego do Pławnej to tylko pozazdrościć.

Wybudowano ją na starym torowisku kolejowym wręcz idealna na wyprawy rowerowe. W Pławnej odwiedzamy kościół św. Tekli. Miejsce i sam kościół to jedna z wielu perełek na "Szlaku Papieskim" pełen tajemnic w  wędrówkach Papieskich.

 

Po krótkiej rozmowie z proboszczem parafii i zwiedzeniu kościoła ruszamy w dalszą drogę do Lubomierza. Mijamy przydrożne kapliczki wybudowane jeszcze przez Niemców, droga pnie się ostro do góry, podziwiamy wspaniałe widoki, okolice ciche - warte odwiedzenia. Dojeżdżamy do Lubomierza z oddali wyłania się wspaniała bryła kościoła św. Maternusa i Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny  górująca nad miasteczkiem, aż przyjemnie popatrzeć. Wjeżdżamy na rynek znany z filmu "Sami Swoi" pamiątkowa fotografia i podjeżdżamy po kościół.

  

Mamy szczęście jesteśmy przed mszą świętą, możemy zwiedzić kościół. We wnętrzu zachowane wspaniałe freski sklepienne wykonane przez Jerzego Wilhelma Neunhertza, autora między innymi malowideł w kościele NMP w Krzeszowie.

 Spotykamy przed kościołem księdza opowiadamy o swojej wyprawie, jest wspaniale, zaprasza nas na mszę świętą, niestety odmawiamy, czeka nas jeszcze tyle drogi, musimy być w Sobieszowie na rocznicowej mszy o godz. 18:00, dziękujemy za dobre słowo. Robimy na skwerku przed kościołem krótką przerwę na posiłek i chwila zastanowienia, a gdzie nasi poprzednicy zatrzymali się, aby coś zjeść - może też tu?

 Posileni jedziemy teraz w kierunku na Radoniów.

Małe Notre –Dame i pierwszy nocleg ks.Karola Wojtyły

Radoniów mała osada, a taki wspaniały kościół, bryła cała z ciemnego granitu - taki mały Notre-Dame.

 

 

Śladami Ks. Karola Wojtyły po Dolnym Śląsku - 51 lat później - cz. 2 >>>

Komentarze [ 0 ]
dodaj komentarz »